W postach oznaczonych kluczem Lifehack będę pisał o sztuczkach, których możesz użyć, żeby poradzić sobie z jakimiś życiowymi sytuacjami i/lub doświadczyć świata w nieco odmienny sposób. Nazywam to w ten sposób, bo kojarzy mi się z podręcznikiem ekranowym do niektórych komponentów szeroko pojętej umysłowości i – co miałem okazję przetestować na sobie – działa. Nie są to jakieś wielkie rzeczy, ani poradniki z cyklu „jak osiągnąć sukces w trzy dni i żeby wszyscy nas lubili”. Takie tematy zostawiamy specjalistom od „enelpe” i hakerom z telewizji.
Triki, które będę opisywał dotyczą przede wszystkim chwilowej zmiany perspektywy. Wiesz, czasem próbujemy rozwiązać jakiś problem, albo staramy się pomyśleć o czymś „na świeżo”, ale nasze nawykowe skłonności nie pozwalają przyjrzeć się temu z różnych punktów widzenia. Gdy do tego dochodzą jeszcze emocje, to naprawdę bywa ciężko. Wtedy pomaga rozmowa z kimś; nie tylko jej kojący efekt, ale też inny sposób podejścia do problemu przez kogoś zaprzyjaźnionego. Nie chodzi tu nawet o to, że ktoś ma rozwiązanie, ale przede wszystkim o pokazanie nam ważnych rzeczy, które jakby z automatu nam umykały, sprawiając, że wizja doświadczenia była mało kompletna. Nie zawsze jest ktoś pod ręką, a jeśli ma się charakter taki jak mój, to nie zawsze chce się dzielić kłopotami, bo akurat wewnętrzna Zosia-samosia jest bardzo silna. Wtedy można użyć pewnych tricków, aby spojrzeć na siebie czy świat w sposób, który na chwilę pokaże, że nie znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia. Opisywane przeze mnie techniki są sprawdzone i działają, ale jak zwykle przychodzą „z dobrodziejstwem inwentarza” i bez żadnych, wyrażonych wprost lub domyślnie gwarancji. Use it at your own risk.